środa, 25 listopada 2009

Windows 7 jednak mnie rozczarował...

Instalując popularną 7 byłem zadowolony. Sam system wydawał mi się ładniejszy, szybszy, stabilniejszy od Visty. Niestety do czasu. Po miesiącu pracy stwierdziłem, że jest to system toporny, ciężki, nowoczesny, ale nie do końca ( mojej 5 kanałowej karty dźwiękowej jakoś obsłużyć nie chciał) a w dodatku mający problemy z obsługą co poniektórych programów. Powiedziałem więc dość. Przyszedł znów czas zmian! Ty razem wybór padł na Ubuntu. W Linusach zawsze podobała mi się opcja dostosowania środowiska graficznego do własnych potrzeb i tak oto po małych poprawkach wygląda mój system po instalacji. Jak mi się będzie na nim pracowało? Mam nadzieję, że dobrze. Czy to początek wspaniałej przygody? To się okaże, relacjonować będę na bieżąco ;)

Posted by Picasa

wtorek, 24 listopada 2009

Stan stabilny...

Gdybym miał porównać rynek pracy do pacjenta, można by powiedzieć, że jego stan jest bardzo stabilny, pracy jak nie było tak nie ma, mimo iż zwiększyłem zakres swoich poszukiwań. Mogę powiedzieć, że zwiedziłem już wszystkie szpitale i pogotowia od Gdyni do Tczewa, ale nie przyniosło to żadnych sukcesów... Moje problemy ( i takich jak ja) stały się już tak sławne, że w wczorajszym wydaniu polsatowkich „Wydarzeń”, mówiono o bezrobociu wśród młodych, wykształconych ludzi, okazuje się bowiem, że młody pracownik, jest niechętnie zatrudniany ze względu na brak doświadczenia lub jest zatrudniany na stanowisku zaniżonym w stosunku do jego wykształcenia. Ja już zaczynam się zastanawiać nad założeniem własnej działalności gospodarczej, mimo iż zawsze chciałem tego uniknąć, gdyż w mojej branży jak się okazuje umowa o pracę powoli przechodzi do historii... Co będzie zobaczymy, na zakończenie wrzucam demotywatora, który wykazuje jednak pewną dogodność mojego obecnego położenia ;)





środa, 18 listopada 2009

Co mi w duszy gra...

Bo cóż by pasowało lepiej do szarego, jesiennego wieczoru - "kiedy odwalę kitę to będzie wspalniale i znakomicie"  - Jaromir Nohavica i "Kiedy kitę odwalę "




Moja karetka, czyli P13 ;)


Jak widać Gdańsk pełną parą przygotowuje się do Euro 2012 i ściąga z Wielkiej Brytanii nowe karetki ;). 

Posted by Picasa

sobota, 31 października 2009

Bo czas wolny prowokuje do znalezienia sobie hobby...

Cóż na studiach za dużo nauki w chili obecnej nie mam, pracy też puki co nie znalazłem, co powoduje duże zasoby wolnego czasu. Ależ co można robić? Ja postanowiłem się wziąć za rysowanie i kaligrafowanie. Wiedziałem, że łatwo nie będzie, ale w końcu nie miałem kredek w ręku od podstawówki… Na początku postanowiłem zabrać się za proste postacie z kreskówek, oraz najprymitywniejsze portrety przyrody. Wiem, że moje prace są marne, ale cóż dopiero zaczynam ;) . Dalsze prace już wkrótce…



Posted by Picasa

wtorek, 27 października 2009

Znowu w życiu mi nie wyszło...

Wczoraj miałem ciężki dzień. Dowiedziałem się, że drzwi Gdańskiego pogotowia, dla ludzi bez wcześniejszego stażu (czyt. dla takich jak ja) są zamknięte (tz. mogę startować do konkursu, ale szanse na posadę są zerowe). Owy staż można zdobyć pracując na szpitalnym oddziale ratunkowym, tyle, że na owych oddziałach na razie obsady są pełne… Cóż live is brutal… Dlatego też po powrocie do domu odpaliłem kompa i zainstalowałem nowe dziecko Microsoftu Windows 7. System od razu przypadł mi do gustu. Jest o wiele bardziej estetyczny niż Vista, szybszy i taki bardziej, żeby nie wyrazić się źle Mac Osowy (czytaj fajniejszy). Pierwsze wrażenia- jak najbardziej pozytywne, co dalej, hmm… Time will tell He always know’s ;)




Posted by Picasa

środa, 21 października 2009

Spacer po Elblągu

Od tego roku akademickiego jestem studentem Elbląskie Uczelni Humanistyczno Ekonomicznej, która wbrew nazwie posiada wydział nauk o zdrowiu, gdzie jako dyplomowany ratownik medyczny zdobywam dalsze stopnie wiedzy, czyli w moim przypadku licencjat. Tak się zdarzyło, że ostatnio szybciej skończyłem zajęcia, a mając 3 godziny oczekiwania na pociąg do Gdańska postanowiłem razem z przyjacielem wybrać się na małą wycieczkę krajoznawczą. Efekt – odkryliśmy miejsce do pozostawiania psów pod jednym z Elbląskich super marketów, prawda, że oryginalne (pełny uchwyt widoczny dopiero po powiększeniu zdjęcia).




Posted by Picasa

czwartek, 15 października 2009

Szaleni lekarze i ja...

Uwielbiam podróże- krajowe jak i zagraniczne. Z kolegom – studentem geografii obmyśliliśmy kiedyś nawet plan, że gdy już skończymy się licencjonować, magistrować, doktoryzować etc. – to będziemy razem podróżować, robić zdjęcia, próbować miejscowych potraw a potem o tym wszystkim opowiadać i pisać artykuły. On będzie przewodnikiem a ja opiekom medyczną, cóż marzenia są po to by je realizować, więc może kiedyś...
Są jednak ludzie, dla których moje plan są zbyt proste, błahe. Przykładem takiego jest osobnika jest na pewno dr. Mike Leahy specjalista wirusolog, człowiek, który dla przeprowadzenia eksperymentu jest w stanie połknąć tasiemca, zanurzyć rękę w wiadrze z piraniami, da się pogryźć przez trujące mrówki, które wywołają u niego wstrząs anafilaktyczny – ostry stan zagrożenia życia, który jednak nie będzie wstanie powstrzymać tego medycznego szaleńca, przed objaśnianiem widzom co się w danej chwili dzieje i z jakiego powodu (jego wyczyny możemy podziwiać na kanale National Geographic w programie pod tytułem „Dziwne praktyki doktora Leahy'ego”). Cóż, niektórzy doktorzy tak mają ;) Ja na swoje własne, osobiste szczęście mam bardziej wykształcony zmysł samozachowawczy, chroniący mnie przed zbytnią ciekawością ;).
Na zakończenie dodaje zdjęcie z mojej własnej kolekcji. Zrobiłem je w Czarnogórze.
Dociekliwych pragnę poinformować, nie użyłem trybu makro, nie dałem się również ukosić, aby sprawdzić jak mój organizm reagowałby na jad ;)
 
Posted by Picasa

piątek, 9 października 2009

Mój sposób na przeziębienie.

Włączając telewizor natknąłem się na wiele reklam "bezpiecznych", skutecznych, można by powiedzieć modnych leków przeciw grypowych. Producenci tych wszystkich specyfików przekonują, że to ich preparat jest najskuteczniejszy - a ludzie, wierzą, no bo czemu mieli by nie wierzyć... A jednak telewizja kłamie... Przykład? Reklama leku, który jest przeciw bólowy, przeciw gorączkowy, przeciw zapalny- chodzi o Apap. Owszem Apap (sub. czynna paracetamol) ma takie działanie, ale nie jest to lek tak bezpieczny jak nas przekonują w reklamie. Długotrwałe jego stosowanie powoduje wrzody, może uszkadzać wątrobę i nie tylko a dodatkowo można nim się poważnie zatruć (jeżeli ktoś nie przestrzega zalecanych dawek). Kolejna reklama pokazuje jak mama daje swojej nastoletniej córce aspirynę, fachowo stwierdzając, że córka ma objawy przeziębienia lub grypy. Reklama nie mówi jednak, że aspiryna u dzieci może wywołać tak zwany zespół Reya, który jest potencjalnie stanem zagrożenia życia. Dlatego zawsze i bezwzględnie trzeba czytać ulotki, które są dodawane do leków, lub zasięgnąć opinii lekarza czy też farmaceuty, zwłaszcza jeżeli przyjmujemy również inne leki. Ale miałem pisać co moim zdaniem jest najlepszą metodą leczenia objawów przeziębienia grypy, a są to mianowicie  metody babcine. Herbatka z sokiem malinowym, czosnek, kilka dni spędzonych w domu i witamina C, a dodatkowo grzane winko z cynamonem i goździkami lub herbatka góralska (w celu rozgrzania się). Jeżeli to nie pomaga, lepiej iść do lekarza, w końcu po coś się uczył te 6 lat studiów  + kilka  lat specjalizacji ;)


czwartek, 8 października 2009

A więc od początku... po raz kolejny

Witam wszystkich, którzy zawitali na mojego kolejnego bloga. Może na wstępie wyjaśnię dlaczego on powstał i dlaczego na blogspocie. A więc- powstał, bo mój ostatni blog zmienił się, przez przypadek, w stronę o tematyce muzyki klasyczno-operowej o całkiem niezłej oglądalności, a jako, że ta muzyka nadal pozostaje kulturą niszową, żal by było zaśmiecać popularną stronę moimi własnymi przemyśleniami itp. Dlaczego nowy blog powstał na blogspocie - tu przeważyło moje lenistwo, a dokładnie połączenie blogspota z picassą. Tak wiem, wiem, że przez blogspota można edytować inne blogi, ale pytanie brzmi po co, skoro można od razu i bezpośrednio wrzucać zdjęcia na blogspota. Tak więc słowo się rzekło, blog powstał.