Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2009

Spacer po Elblągu

Od tego roku akademickiego jestem studentem Elbląskie Uczelni Humanistyczno Ekonomicznej, która wbrew nazwie posiada wydział nauk o zdrowiu, gdzie jako dyplomowany ratownik medyczny zdobywam dalsze stopnie wiedzy, czyli w moim przypadku licencjat. Tak się zdarzyło, że ostatnio szybciej skończyłem zajęcia, a mając 3 godziny oczekiwania na pociąg do Gdańska postanowiłem razem z przyjacielem wybrać się na małą wycieczkę krajoznawczą. Efekt – odkryliśmy miejsce do pozostawiania psów pod jednym z Elbląskich super marketów, prawda, że oryginalne (pełny uchwyt widoczny dopiero po powiększeniu zdjęcia).




Posted by Picasa

czwartek, 15 października 2009

Szaleni lekarze i ja...

Uwielbiam podróże- krajowe jak i zagraniczne. Z kolegom – studentem geografii obmyśliliśmy kiedyś nawet plan, że gdy już skończymy się licencjonować, magistrować, doktoryzować etc. – to będziemy razem podróżować, robić zdjęcia, próbować miejscowych potraw a potem o tym wszystkim opowiadać i pisać artykuły. On będzie przewodnikiem a ja opiekom medyczną, cóż marzenia są po to by je realizować, więc może kiedyś...
Są jednak ludzie, dla których moje plan są zbyt proste, błahe. Przykładem takiego jest osobnika jest na pewno dr. Mike Leahy specjalista wirusolog, człowiek, który dla przeprowadzenia eksperymentu jest w stanie połknąć tasiemca, zanurzyć rękę w wiadrze z piraniami, da się pogryźć przez trujące mrówki, które wywołają u niego wstrząs anafilaktyczny – ostry stan zagrożenia życia, który jednak nie będzie wstanie powstrzymać tego medycznego szaleńca, przed objaśnianiem widzom co się w danej chwili dzieje i z jakiego powodu (jego wyczyny możemy podziwiać na kanale National Geographic w programie pod tytułem „Dziwne praktyki doktora Leahy'ego”). Cóż, niektórzy doktorzy tak mają ;) Ja na swoje własne, osobiste szczęście mam bardziej wykształcony zmysł samozachowawczy, chroniący mnie przed zbytnią ciekawością ;).
Na zakończenie dodaje zdjęcie z mojej własnej kolekcji. Zrobiłem je w Czarnogórze.
Dociekliwych pragnę poinformować, nie użyłem trybu makro, nie dałem się również ukosić, aby sprawdzić jak mój organizm reagowałby na jad ;)
 
Posted by Picasa