czwartek, 15 października 2009

Szaleni lekarze i ja...

Uwielbiam podróże- krajowe jak i zagraniczne. Z kolegom – studentem geografii obmyśliliśmy kiedyś nawet plan, że gdy już skończymy się licencjonować, magistrować, doktoryzować etc. – to będziemy razem podróżować, robić zdjęcia, próbować miejscowych potraw a potem o tym wszystkim opowiadać i pisać artykuły. On będzie przewodnikiem a ja opiekom medyczną, cóż marzenia są po to by je realizować, więc może kiedyś...
Są jednak ludzie, dla których moje plan są zbyt proste, błahe. Przykładem takiego jest osobnika jest na pewno dr. Mike Leahy specjalista wirusolog, człowiek, który dla przeprowadzenia eksperymentu jest w stanie połknąć tasiemca, zanurzyć rękę w wiadrze z piraniami, da się pogryźć przez trujące mrówki, które wywołają u niego wstrząs anafilaktyczny – ostry stan zagrożenia życia, który jednak nie będzie wstanie powstrzymać tego medycznego szaleńca, przed objaśnianiem widzom co się w danej chwili dzieje i z jakiego powodu (jego wyczyny możemy podziwiać na kanale National Geographic w programie pod tytułem „Dziwne praktyki doktora Leahy'ego”). Cóż, niektórzy doktorzy tak mają ;) Ja na swoje własne, osobiste szczęście mam bardziej wykształcony zmysł samozachowawczy, chroniący mnie przed zbytnią ciekawością ;).
Na zakończenie dodaje zdjęcie z mojej własnej kolekcji. Zrobiłem je w Czarnogórze.
Dociekliwych pragnę poinformować, nie użyłem trybu makro, nie dałem się również ukosić, aby sprawdzić jak mój organizm reagowałby na jad ;)
 
Posted by Picasa

piątek, 9 października 2009

Mój sposób na przeziębienie.

Włączając telewizor natknąłem się na wiele reklam "bezpiecznych", skutecznych, można by powiedzieć modnych leków przeciw grypowych. Producenci tych wszystkich specyfików przekonują, że to ich preparat jest najskuteczniejszy - a ludzie, wierzą, no bo czemu mieli by nie wierzyć... A jednak telewizja kłamie... Przykład? Reklama leku, który jest przeciw bólowy, przeciw gorączkowy, przeciw zapalny- chodzi o Apap. Owszem Apap (sub. czynna paracetamol) ma takie działanie, ale nie jest to lek tak bezpieczny jak nas przekonują w reklamie. Długotrwałe jego stosowanie powoduje wrzody, może uszkadzać wątrobę i nie tylko a dodatkowo można nim się poważnie zatruć (jeżeli ktoś nie przestrzega zalecanych dawek). Kolejna reklama pokazuje jak mama daje swojej nastoletniej córce aspirynę, fachowo stwierdzając, że córka ma objawy przeziębienia lub grypy. Reklama nie mówi jednak, że aspiryna u dzieci może wywołać tak zwany zespół Reya, który jest potencjalnie stanem zagrożenia życia. Dlatego zawsze i bezwzględnie trzeba czytać ulotki, które są dodawane do leków, lub zasięgnąć opinii lekarza czy też farmaceuty, zwłaszcza jeżeli przyjmujemy również inne leki. Ale miałem pisać co moim zdaniem jest najlepszą metodą leczenia objawów przeziębienia grypy, a są to mianowicie  metody babcine. Herbatka z sokiem malinowym, czosnek, kilka dni spędzonych w domu i witamina C, a dodatkowo grzane winko z cynamonem i goździkami lub herbatka góralska (w celu rozgrzania się). Jeżeli to nie pomaga, lepiej iść do lekarza, w końcu po coś się uczył te 6 lat studiów  + kilka  lat specjalizacji ;)


czwartek, 8 października 2009

A więc od początku... po raz kolejny

Witam wszystkich, którzy zawitali na mojego kolejnego bloga. Może na wstępie wyjaśnię dlaczego on powstał i dlaczego na blogspocie. A więc- powstał, bo mój ostatni blog zmienił się, przez przypadek, w stronę o tematyce muzyki klasyczno-operowej o całkiem niezłej oglądalności, a jako, że ta muzyka nadal pozostaje kulturą niszową, żal by było zaśmiecać popularną stronę moimi własnymi przemyśleniami itp. Dlaczego nowy blog powstał na blogspocie - tu przeważyło moje lenistwo, a dokładnie połączenie blogspota z picassą. Tak wiem, wiem, że przez blogspota można edytować inne blogi, ale pytanie brzmi po co, skoro można od razu i bezpośrednio wrzucać zdjęcia na blogspota. Tak więc słowo się rzekło, blog powstał.